Jesteśmy celem miłości Boga

07 mar 2021
Papież Franciszek
 

Podczas kolejnej katechezy o modlitwie (3. III. 2021) papież Franciszek powiedział: „Pan Jezus otworzył dla nas Niebo i wprowadził nas w relację z Bogiem”. Papież wskazał na ograniczoność człowieka i jego nieumiejętność modlitwy czy też zagubienia w obliczu Boga. „Dialog z Bogiem jest łaską: nie jesteśmy jej godni, nie mamy prawa się domagać, «utykamy» z każdym słowem i każdą myślą... Ale Jezus jest bramą, która się otwiera” – stwierdził papież.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W naszym cyklu katechez o modlitwie, dziś i w przyszłym tygodniu, chcemy zobaczyć, jak dzięki Jezusowi Chrystusowi modlitwa otwiera nas na Trójcę Świętą, Ojca, Syna i Ducha Świętego, na niezmierzone morze Boga, który jest Miłością. To Jezus otworzył dla nas Niebo i wprowadził nas w relację z Bogiem. On to uczynił. Otworzył nam tę relację z Bogiem w Trójcy jedynym, Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Fakt ten potwierdza apostoł Jan na zakończenie prologu swojej Ewangelii: „Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył” (1, 18). Jezus objawił nam tożsamość Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego. Doprawdy nie wiedzieliśmy, jak się modlić: jakie słowa, jakie uczucia i jaki język byłyby odpowiednie w odniesieniu do Boga. W tej prośbie skierowanej przez uczniów do Nauczyciela, którą często przypominaliśmy w niniejszych katechezach, zawarte jest całe zagubienie człowieka, jego ponawiane próby, często bezskuteczne, zwrócenia się do Stwórcy: „Panie, naucz nas się modlić” (Łk 11, 1).

Nie wszystkie modlitwy są równe i nie wszystkie są właściwe: sama Biblia zaświadcza o złym rezultacie wielu modlitw, które są odrzucane. Może czasami Bóg nie jest zadowolony z naszych modlitw, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bóg patrzy na ręce tych, którzy się modlą: aby uczynić je czystymi, nie trzeba ich obmywać, jeśli już, to trzeba powstrzymać się od złych uczynków. Święty Franciszek modlił się: „Nullu homo ène dignu te mentovare”, to znaczy „żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia” (Pieśń słoneczna).

Ale może najbardziej poruszające uznanie ubóstwa naszej modlitwy padło z ust rzymskiego setnika, który pewnego dnia błagał Jezusa o uzdrowienie swego chorego sługi (por. Mt 8, 5-13). Czuł się zupełnie niegodny: nie był Żydem, był oficerem znienawidzonej armii okupacyjnej. Ale jego troska o sługę ośmiela go i rzekł: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” (w. 8). Są to słowa, które powtarzamy również podczas każdej liturgii eucharystycznej. Dialog z Bogiem jest łaską: nie jesteśmy jej godni, nie mamy prawa się domagać, „utykamy” z każdym słowem i każdą myślą... Ale Jezus jest bramą, która nas otwiera na ten dialog z Bogiem.

Dlaczego Bóg miałby miłować człowieka? Nie ma oczywistych powodów, nie ma proporcji... Do tego stopnia, że w sporej części mitologii nie rozważa się przypadku boga, który przejmowałby się losami ludzi. Przeciwnie, są one irytujące i nudne, można je całkowicie pominąć. Przypomnijmy zdanie Boga, skierowane do swego ludu w Księdze Powtórzonego Prawa: „Któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy?” (Pwt 4,7) wyrażające tę bliskość Boga. Także dla Arystotelesa, Bóg może jedynie myśleć o sobie. Jeśli w ogóle, to my, ludzie, staramy się pozyskać bóstwo i okazać się miłymi w jego oczach. Stąd funkcja „religii”, z orszakiem ofiar i nabożeństw, które należy nieustannie składać, aby przypodobać się Bogu niememu i obojętnemu. Nie ma dialogu. Dopiero Jezus był objawieniem Boga, a przed Jezusem, to wszystko, co napisano w Biblii otworzyło nam drogę dialogu z Bogiem. Pamiętajmy: „Któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy?” (Pwt 4,7). Ta bliskość Boga, która otwiera nam dialog z Nim.

Nigdy nie mielibyśmy odwagi uwierzyć w Boga miłującego człowieka, - jak to możliwe, że Bóg mnie kocha? - gdybyśmy nie poznali Jezusa. Poznanie Jezusa nam to objawiło. Jest to skandal, który został utrwalony w przypowieści o miłosiernym ojcu, czy w przypowieści o pasterzu, który idzie szukać owcy zagubionej (por. Łk 15). Opowieści tego rodzaju nie moglibyśmy wymyślić, a tym bardziej zrozumieć, gdybyśmy nie spotkali Jezusa. Który Bóg jest gotów umrzeć za ludzi? Który Bóg miłuje zawsze i cierpliwie, nie domagając się odwzajemnienia miłości? Który Bóg godzi się na straszliwy brak wdzięczności syna, który prosi z góry o swój spadek i opuszcza dom, trwoniąc wszystko? (por. Łk 15, 12-13). To Jezus objawia nam serce Boga.

W ten sposób Jezus mówi nam swoim życiem, do jakiego stopnia Bóg jest Ojcem. Ojcostwo, które jest bliskością, współczuciem, czułością. Zapamiętajmy te trzy słowa, które są stylem Boga: bliskość, współczucie, czułość. To sposób wyrażania Jego ojcostwa wobec nas. Trudno nam zrozumieć, a i to z bardzo daleka, miłość, jaką napełniona jest Trójca Przenajświętsza, i jaki bezmiar wzajemnej życzliwości istnieje między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Ikony wschodnie pozwalają nam przeczuć nieco z tej tajemnicy, będącej źródłem i radością całego wszechświata.

Przede wszystkim trudno nam było uwierzyć, że ta boska miłość będzie się poszerzać, docierając do naszego człowieczeństwa: jesteśmy celem miłości, która nie ma sobie równej na ziemi. Katechizm wyjaśnia: „Święte człowieczeństwo Jezusa jest drogą, na której Duch Święty uczy nas modlić się do Boga, naszego Ojca” (n. 2664). Jest to łaska naszej wiary. Doprawdy, nie moglibyśmy oczekiwać wznioślejszego powołania: człowieczeństwo Jezusa, Bóg, który w Jezusie stał się bliskim, uczyniło dla nas dostępnym życie wewnętrzne Trójcy Świętej. Otworzył na oścież bramę tej tajemnicy miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dziękuję.

 

Przeczytaj także

Papież Franciszek
ks. Tadeusz Chromik SJ
ks. Jan Ożóg SJ
Edyta Stein
ks. Jerzy Sermak SJ
ks. Jan Ożóg SJ
ks. Robert Więcek SJ

Warto odwiedzić