Mesjasz, Sługa Jahwe - 11 I 2026
Niedziela Chrztu Pańskiego;
Ewangelia według św. Mateusza 3, 13-17
Uroczystość Chrztu Pańskiego kończy okres Bożego Narodzenia. W kalendarzu kościelnym rozpoczyna czas publicznej działalności Jezusa Chrystusa.
Słowo Boże, które Kościół daje nam na tę uroczystość, zaczyna się od tak zwanej pierwszej Pieśni o słudze Jahwe. Bóg przez proroka Izajasza zapowiada Mesjasza – swojego sługę, o którym mówi, że Go wybrał i podtrzymuje, że ma w Nim upodobanie. Słowa te słyszymy w dzisiejszej Ewangelii od Boga Ojca: Oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Pieśń o słudze Jahwe mówi: Duch mój na Nim spoczął. To też jest w dzisiejszej Ewangelii: Duch Święty w postaci gołębicy zstępuje na Jezusa. Co więcej, tekst pieśni głosi: On przyniesie narodom prawo. Mojżesz przyniósł prawo Izraelowi, Mesjasz zaś przynosi prawo wszystkim narodom.
Jakie to prawo? Uwidacznia się ono w Ewangelii: Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, aby przyjąć od niego chrzest. Galilea leży nad górnym Jordanem, tam u podnóża góry Hermon są jego źródła. Jezus idzie z Galilei, która leży w porównaniu z miejscem, gdzie chrzcił Jan, bardzo wysoko – to prawie tysiąc metrów różnicy. Schodzi do ujścia Jordanu do Morza Martwego, które znajduje się w największej depresji na Ziemi, ponad czterysta metrów poniżej poziomu morza. Miejsce, w którym leży Morze Martwe, to rów tektoniczny – skutek kataklizmu geologicznego, który miał miejsce miliony lat wcześniej. Zejście Jezusa w dół, w najniższy geograficzny punkt Ziemi, jest zarazem symbolem tego, o czym powie św. Paweł w hymnie o Jezusie Chrystusie: uniżył się, ogołocił i stał się posłuszny aż do śmierci krzyżowej (por. Flp 2, 6-8).
Jezus Chrystus schodzi w owe głębiny ludzkiej rzeczywistości, bo też u samych początków historii człowieka wydarzył się straszliwy kataklizm duchowy – grzech pierworodny, który zaciążył nad ludzkością. Jezus przychodzi, aby ten grzech pokonać. To nie przypadek, że św. Jan wybrał najniższy punkt na Ziemi, aby chrzcić. I tam do niego przychodzą ludzie, aby przyjąć chrzest na odpuszczenie grzechów. Zanurzają się w Jordanie i zostawiają w nim swoje grzechy. Do tego miejsca przychodzi Pan Jezus, który jest bez grzechu, aby przyjąć chrzest. Jan Chrzciciel jest tym zbulwersowany. Mówi: To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Wtedy Jezus mu odpowiada: Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe. Jezus wchodzi do Jordanu, tam, gdzie grzesznicy zostawiali swoje grzechy, i przyjmuje chrzest od Jana Chrzciciela. Sam jest bez grzechu – wchodzi, aby wziąć te grzechy na siebie.
To jest prawo, które ogłasza. To prawo Bożej miłości, która przychodzi, aby zbawiać grzesznika i brać na siebie jego grzechy. To Boża sprawiedliwość, która grzesznika usprawiedliwia. Jezus bierze na siebie grzechy, aby pokonać je Bożą miłością miłosierną. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody – mówi tekst Ewangelii. Dla Ojców Kościoła owo zejście w dół, najniżej jak można było, to symbol śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu, gdzie wziął na siebie nasze grzechy. I jak słyszymy dalej – natychmiast wyszedł z wody. To symbol Jego zmartwychwstania. Wtedy otwierają się niebiosa i słyszymy słowa zapowiedziane przez proroka Izajasza. Duch Święty w postaci gołębicy zstępuje na Jezusa, a głos z nieba mówi: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Tu objawia się po raz pierwszy Trójca Przenajświętsza – Bóg w trzech osobach: Ojciec przemawiający z nieba, Duch Święty zstępujący na Jezusa i Jezus, Syn Boży, który wychodzi z Jordanu, zwyciężając nasze grzechy.
My też stajemy się przez Niego i przez nasz chrzest dziećmi Bożymi – otrzymujemy Boże synostwo. W pierwszym akcie publicznej działalności Pana Jezusa rozpoczyna się to, co dopełni się w Jego misterium paschalnym i co cały czas dokonuje się sakramentalnie w Kościele.