Prorokini Anna
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. Ewangelia według św. Łukasza 2, 36-38
Święty Łukasz Ewangelista poświęca prorokini Annie zaledwie trzy wersety, ale w tradycji chrześcijańskiej, zwłaszcza starożytnej, to postać bardzo mocno obecna. Jest postrzegana jako głos Starego Przymierza Boga ze swoim ludem. Reprezentuje wierny Izrael, który trwa na modlitwie i w umartwieniach czeka na przyjście Mesjasza. Jej podeszły wiek symbolizuje też długie oczekiwanie na Zbawiciela. Co więcej, przez większość swego życia była wdową.
Było normą, że Izraelitki wychodziły wtedy za mąż, mając około 15 lat. Ewangelista zaświadcza, iż od swego panieństwa tylko siedem lat żyła z mężem, a więc czas jej wdowieństwa trwał ponad sześćdziesiąt lat. Mogła wyjść powtórnie za mąż, bo przecież owdowiała jako młoda dziewczyna, mając dwadzieścia dwa lub dwadzieścia trzy lata, ale nie uczyniła tego. Biblia nic nie wspomniana też o tym, by miała dzieci. Jako że posiadanie dzieci uważano wtedy za błogosławieństwo, więc wspomnienie tego faktu byłoby bardzo ważne. A ponadto gdyby miała dzieci, to ich obowiązkiem byłoby zająć się matką na starość. Tymczasem ona zamieszkała przy świątyni i oddawała się służbie w niej, żyjąc zapewne z ofiar składanych w świątyni. Potrzeby miała niewielkie, bo prowadziła bardzo ascetyczne życie.
Wdowieństwo i bezdzietność to dla kobiety w tamtych czasach wielka próba wiary i – powiedzielibyśmy, używając chrześcijańskiej terminologii – krzyż. Jak widać, Anna znosiła je nie tylko z ufnością, ale paradoksalnie także z wdzięcznością Bogu, bo odkryła w nich swoją misję. Święty Łukasz nazywa ją prorokinią, a takie charyzmatyczne osoby przy świątyni nie tylko się modliły, ale też służyły tą modlitwą i radą potrzebującym takiej pomocy, stając się żywym świadectwem oddania Bogu i Jego działania w swym życiu.
Starożytna tradycja chrześcijańska utrzymuje, że młodziutka, paroletnia Maryja została oddana na służbę w świątyni. Co więcej, przez wieki Kościół wschodni i zachodni obchodzi nawet święto ofiarowania Maryi w świątyni. Prawosławni nazywają je wprowadzeniem Bogurodzicy do świątyni. Przypada ono 21 listopada. Młode dziewczynki tkały tam zasłonę osłaniającą przybytek. Według tejże tradycji Maryja spotkała tam po raz pierwszy prorokinię Annę, która stała się dla niej mistrzynią nie tylko w sprawach praktycznych, lecz także w modlitwie i ascezie. Jako prorokini dostrzegała Jej wyjątkowość. Niektóre mistyczki chrześcijańskie na podstawie swoich objawień uważają, że już wtedy dostrzegła w Niej przyszłą matkę Mesjasza, choć Maryja tego nie wiedziała. Anna miała już wówczas ok. siedemdziesięciu lat, była zatem co najmniej w wieku Jej babci. Co więcej, według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich (1774-1824), była nawet Jej daleką krewną, więc tym troskliwiej się Nią zajęła. Toteż moment, kiedy Maryja i Józef przynieśli czterdziestodniowego Jezusa do świątyni, był dla nich obydwu radosnym spotkaniem po latach.
Dlatego Anna z takim zachwytem wielbi Boga i opowiada o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. To wyrażenie było synonimem przyjścia Mesjasza. Tak więc prorokini Anna jest pierwszą ewangelizatorką ogłaszającą „wszystkim” dobrą nowinę o przyjściu Mesjasza. Maryja niesie Jezusa, prorokini Anna Go ogłasza niczym herold. Owszem, owi „wszyscy”, którym to głosi, są nieliczni, ale w ten sposób jest też zapowiedzią tych kobiet – a zwłaszcza Marii Magdaleny – które potem również nielicznym, bo tylko Apostołom, ogłoszą, że grób jest pusty i że Pan zmartwychwstał.
Dla Ojców Kościoła i przez następne wieki prorokini Anna będzie wzorem wdowieństwa. Pisać będą o tym zwłaszcza św. Ambroży, św. Hieronim oraz św. Augustyn i pisarze średniowieczni. Anna staje się też poprzedniczką Maryi jako wdowy. Tradycja chrześcijańska różnie określa czas wdowieństwa Maryi. Zdania na ten temat są bardzo rozbieżne. Niektórzy uważają, że św. Józef zmarł krótko po wydarzeniu odnalezienia dwunastoletniego Jezusa w świątyni, bo wtedy znika z kart Ewangelii, inni że tuż przed rozpoczęciem publicznej działalności Pana Jezusa, a jeszcze inni, że kiedyś pomiędzy tymi datami. Nie da się tego dokładnie ustalić. Nie ulega jednak wątpliwości, że w momencie rozpoczęcia publicznej działalności Pana Maryja już była wdową. Świadczy o tym interwencja krewnych Jezusa, by zajął się swoją samotną Matką, bo inaczej ten obowiązek spadał na nich (por. Mk 3, 31-35).
Maryja jako wdowa cała poświęciła się Bogu i świątyni, którą stał się Jej Syn, a potem Jego mistyczne ciało – Kościół, stając się jego duchową Matką. Tradycja starochrześcijańska podkreśla, że nie tylko modliła się z Kościołem i za Kościół, ale że była także doradczynią Apostołów. Utrzymuje też, że zapoczątkowała praktykę Drogi krzyżowej, przechodząc ją codziennie podczas swego pobytu w Jerozolimie i rozważając w swoim sercu tamte wydarzenia.
Prorokini Anna była wzorem także dla wczesnochrześcijańskich diakonis. Świadczy o tym fakt, iż imię Anny wymieniano w prefacji konsekracyjnej diakonis. Anna stanowi wzór starości przepełnionej radością, wdzięcznością, pokojem i pogodą ducha. Jej osiemdziesiąt cztery lata nie uciekły jak piasek przez palce. Jej życie nie składa się tylko ze wspomnień podobnych liściom unoszącym się na jeziorze śmierci… Wobec świata, w którym jest coraz więcej pustki, gorączkowego poszukiwania sztucznej sytości, szalonego oszołomienia, przewrotności, Anna wyrasta jako znak prawdziwego pokoju, radości i pełni (S. Biel, Prorokini Anna). Jest przykładem realizacji słów psalmu: Zasadzeni w domu Pańskim rozkwitną na dziedzińcach naszego Boga, nawet w starości wydadzą owoc, zawsze pełni życiodajnych soków, aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy (Ps 92, 14-16a).
