Spotkanie z Samarytanką - 8 III 2026

07 mar 2026
ks. Stanisław Łucarz SJ
 

3. Niedziela Wielkiego Postu;
Ewangelia według św. Jana 4, 5-42

Wszyscy jesteśmy podobni do Samarytanki z dzisiejszej Ewangelii, która codziennie przychodzi do studni, aby zaczerpnąć wody, a ta woda szybko się kończy.

Musi więc ciągle po nią wracać i czerpać. Woda jest tu symbolem miłości. Owa Samarytanka jest bardzo nieszczęśliwą kobietą, która szuka miłości i ciągle doznaje rozczarowań. Miała już pięciu mężów, a ten, którego ma teraz, nie jest jej prawdziwym mężem… Wie, że ten związek nie ma przyszłości i mówi nawet: Nie mam męża. Każdy z nas doświadczył już tego, że ludzie nie zaspokajają lub nie są w stanie zaspokoić naszej tęsknoty za miłością. Być może jesteśmy na takim etapie naszego rozwoju duchowego, że oskarżamy ludzi, od których (słusznie) oczekujemy miłości, o egoizm, ponieważ nie dają nam wystarczająco dużo miłości. Jednak oni wszyscy, tak jak my, są jak dziurawe naczynia, które ciągle potrzebują uzupełnienia wody.

Jezus mówi do Samarytanki i do każdego z nas: Daj Mi pić! Jest spragniony, ale czego? Na pewno nie wody, którą może Mu dać Samarytanka. On zna jej i naszą wewnętrzną sytuację i doskonale wie, jak bardzo potrzebujemy Jego miłości. Za tą prośbą kryje się pytanie: co jest źródłem twojego życia, a raczej jego sensu? Z jakiej miłości czerpiesz swoje szczęście? Pozwól Mi nie tyle poznać prawdę o tobie (bo Jezus ją zna), ale raczej przyznaj się do tej prawdy, wydobądź ją na zewnątrz, bo wiem, że ją ukrywasz przed innymi, ale i przed samym sobą. Nie przypadkiem owa Samarytanka przychodzi czerpać wodę w samo południe. To najbardziej upalna pora dnia. Nikt o tej godzinie nie przychodził po wodę. Kobieta liczy na to, że nikogo przy studni nie spotka i nie narazi się na krzywe spojrzenie, a może i złośliwy komentarz. Z nami też tak bywa. Ukrywamy swoją przykrą prawdę przed ludźmi, a nierzadko i przed samymi sobą, ale Jezus ją zna i właśnie w tej prawdzie chce nas spotkać. Tam czeka na nas, bo wie, że tam Go najbardziej potrzebujemy.

Pan mówi do Samarytanki: Gdybyś wiedziała, czym jest dar Boży i kto to jest, który mówi do ciebie: „Daj Mi pić!”, poprosiłabyś Go, a On dałby ci wodę żywą. On pragnie wiary Samarytanki i naszej wiary. Miłość Boża pragnie, abyśmy w nią wierzyli, aby w ten sposób mogła dać nam prawdziwe życie – życie wieczne. Jezus przychodzi dziś do nas i prosi nas o naszą wiarę, ponieważ bez wiary nie może nam pomóc. Miłość, w którą nie wierzymy, jest bezsilna, nawet jeśli jest wszechmocna. Tę paradoksalność możemy kontemplować w okresie Wielkiego Postu, patrząc na krzyż Jezusa.

Ziemskie życie Jezusa ze światowego punktu widzenia było tragiczne: postępujące zubożenie i ogołocenie. Z zewnętrznej perspektywy wydawało się bezsensowne, ale nie czerpało ono siły z tego co zewnętrzne. Kiedy Jego uczniowie nalegają, mówiąc: Rabbi, jedz!, odpowiada im: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło (por. J 14, 6). Jezus żyje miłością Ojca. Ta miłość nadaje sens Jego życiu i wypełnia je.

Jezus uczy Samarytankę i nas nowego kultu. Nie kultu zewnętrznego, ale oddawania czci Bogu w Duchu i w Prawdzie. Prawdą jest On sam, a Duch to Duch Święty. Jest to wezwanie, abyśmy czerpali wodę żywą z wewnętrznego życia Trójcy Świętej. Tę wodę oferuje nam, mówiąc w dzisiejszej Ewangelii: Kto będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu.

Słowo Boże i Eucharystia są źródłem tej wody. Czerpmy z nich, abyśmy mieli w sobie Ducha Świętego, Ducha miłości, który nas umacnia i prowadzi do kochania innych.

 

Warto odwiedzić