Patrząca (S)sercem

04 cze 2025
ks. Robert Więcek SJ
 

Czytamy w encyklice Dilexit nos (nr 19), że serce jest również zdolne do zjednoczenia i zharmonizowania własnej osobistej historii, która wydaje się rozbita na tysiąc kawałków, ale w której wszystko może mieć sens.

Czyż nie jest to ujęte w jednym zdaniu spełnienie pragnienia większości ludzi (jeśli nie każdego człowieka), by być „zintegrowanym”, by być „jednością” z sobą i w sobie? Istotnie, historia osobista każdego z nas składa się z „tysiąca kawałków”, a nawet wielu tysięcy elementów: czasu i miejsca, relacji i spotkań, myśli, decyzji, słów i czynów. Bez właściwego punktu odniesienia do tejże historii owe „kawałki” pozostają w chaosie rozbicia. Zderzające się ze sobą wolne elektrony, które nie tworzą więzi, co skutkuje brakiem sensu.

I oto papież Franciszek wskazuje nam na „serce” jako to, które jest zdolne do zjednoczenia i zharmonizowania własnej osobistej historii. Nie głowa, nie inni ludzie, nie opisy, a serce ma taką moc. W Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa mamy jedno wezwanie, który może być inspiracją: Królu i zjednoczenie serc wszystkich.

To jest Serce Króla, tzn. Tego, który jest na najważniejszym miejscu naszych „kawałków” codziennego życia. Ono jest „ośrodkiem i zjednoczeniem wszystkich serc”. Nasz układ zwany jest słonecznym, bo koncentruje się wokół słońca. Jeśli któraś z planet wyrwałaby się z orbity, wpadłaby w ciemność, dodałbym w pierwotny chaos z Księgi Rodzaju.

Tego „zjednoczenia” uczymy się od Pana Jezusa, a wzorem dla nas jest Maryja, Matka Pana. Dlatego pisząc o zdolności serca do zjednoczenia tysiąca kawałków, zauważa, że to jest to, co Ewangelia wyraża w spojrzeniu Maryi, która patrzyła sercem. Jakże piękna to definicja Matki Bożej! Odbija się w niej zapewne werset z Mądrości Syracha, w którym autor pisząc o stworzeniu człowieka zaznacza, iż Stwórca umieścił oko swoje w ich sercu (17, 8).

Ojciec święty opisuje to patrzenie sercem w ten sposób: Ona potrafiła prowadzić dialog z doświadczeniami, które przechowywała, rozważając je w swoim sercu, dając im czas: przedstawiając je i zachowując wewnątrz, aby o nich pamiętać. To spojrzenie „dzieje się w sercu”, w najintymniejszej przestrzeni mojego bycia. To spojrzenie uczy „dialogu z doświadczeniem”, o którym w naszych czasach tyle się mówi, a jest go tak mało. To spojrzenie „daje czas”, co jest tak potrzebne w naszym śpieszącym się świecie. To spojrzenie jest pamięcią „wewnętrzną” (żywą, realną, prawdziwą), do której w każdym momencie odnieść się możemy.

W Ewangelii św. Łukasza „najlepszy wyraz tego, co myśli serce” znajdujemy w dwóch jej fragmentach. Pierwszy fragment brzmi: Maryja zachowywała (syneterei) wszystkie te sprawy i rozważała (symballousa) je w swoim sercu (Łk 2, 19; por. 2, 51). Czasownik symballein oznacza „rozważać, łączyć dwie rzeczy w umyśle i badać samego siebie, reflektować, prowadzić dialog z samym sobą”. W chaosie nie ma połączeń. Człowiek zintegrowany umie prowadzić taki dialog sam ze sobą.

Drugi fragment to werset 2, 51. Słowo dieterei, który tam występuje, oznacza: „zachowywała z troską”, a tym, co wiernie chowała, była nie tylko „scena”, którą widziała, ale także to, czego jeszcze nie rozumiała, a jednak co pozostawało obecne i żywe, w oczekiwaniu na poukładanie wszystkiego w sercu. Czyli jest to spojrzenie pełne troski, o którym na kartach Ewangelii czytamy wielokrotnie, a którym posługiwał się Pan Jezus. Nie jest to „fotografia”, a „obecne i żywe” wydarzenie, którego jeszcze do końca nie rozumiemy. To spojrzenie sercem jest przepełnione nadzieją!

 

Przeczytaj także

ks. Robert Więcek SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Tadeusz Hajduk SJ
Pseudo-Hipolit
Carlo Maria Martini

Warto odwiedzić