Wspomnienie o o. Tadeuszu Andersohnie SJ

23 mar 2026
Wanda Tusińska
 

Pierwsze ognisko Apostolstwa Modlitwy w Radomiu powstało 1 stycznia 1948 roku. Jednak na skutek ingerencji ówczesnych, komunistycznych władz, Episkopat Polski zawiesił prace wspólnot i stowarzyszeń. Działalność AM w Radomiu została wznowiona przy kościele p.w. Świętej Trójcy, po przeprowadzonych Misjach Serca Jezusowego. Inicjatorem i odnowicielem naszego ogniska był o. Tadeusz Andersohn SJ.

Dzięki niemu 18 października 1980 roku Sercu Jezusowemu poświęciło się ponad 300 osób. Liczba ta z każdym rokiem się powiększała. Ojciec Tadeusz nawet w czasie spowiedzi zachęcał wiernych, wyjaśniał, tłumaczył, na czym polega bycie członkiem Apostolstwa Modlitwy i czcicielem Serca Jezusowego. Dzięki takiemu zaangażowaniu powstało największe koło Apostolstwa Modlitwy w Europie.

W 1985 roku, na kongresie Apostolstwa Modlitwy w Rzymie, Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: Dzisiaj na nowo powierzam to zadanie gorliwości przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego (…) i oddaję to pobożne Stowarzyszenie w wasze ręce jako bezcenny skarb Papieża i Serca Chrystusa. Poświęćcie wszystkie swe talenty i wszystkie swe siły, aby wypełnić tę misję, którą wam dzisiaj powierzam.

Ojciec Tadeusz wypełniał bardzo gorliwie obowiązki, wykorzystując swe talenty – organizacyjny, poznawania człowieka od wewnątrz. Jak nikt, potrafił słuchać uważnie i rozumieć, ale był też bardzo wymagający. Jeśli zlecał coś do wykonania, a Ojcu Tadeuszowi się nie odmawiało, trzeba było wywiązać się z zadania i czekać na zaakceptowanie.

Ojciec Tadeusz Andersohn był wysokim, postawnym mężczyzną, zawsze wyprostowanym, z poważną, ale dobrą twarzą. Dzięki tej powadze i zdecydowaniu w działaniu, budził respekt. Po każdej pierwszej niedzieli odbywały się zebrania Zelatorek, które miały swój stały porządek. Najpierw sprawy organizacyjne, zmiany osobowe w grupach, zmiany Zelatorek. Ojciec Tadeusz zawsze głęboko w sercu miał chorych członków Apostolstwa Modlitwy. Zelatorki na zebraniach zdawały relacje z odwiedzin chorych, w czasie zanoszenia życzeń świątecznych. Jeśli zachodziła taka potrzeba, to i częściej. Zelatorki też chorowały, wtedy Ojciec Tadeusz wyznaczał jedną osobę, która miała się nią zaopiekować. Ojciec Tadeusz bardzo pilnował opieki nad chorymi. Powtarzał zawsze, że chorzy modlą się podwójnie.

Kolejnym punktem zebrań była rozmowa, dyskusja nad wybranymi fragmentami Pisma Świętego. Wyznaczona osoba przygotowywała swoje refleksje na wskazany przez Ojca Tadeusza fragment, a później inni dopowiadali swoje przemyślenia. To były niezwykle pouczające dla nas chwile, które jednocześnie zbliżały nas do siebie.

Na zebraniach pod przewodnictwem o. Andersohna planowaliśmy, co należy załatwić. Dużym przedsięwzięciem było ufundowanie sztandaru. Oczywiście pomysł podsunął nasz Opiekun. Nie było łatwo, bo potrzebna była spora kwota pieniędzy, ale mobilizowali się wszyscy. Dzięki temu sztandar został zakupiony i poświęcony. Były też inne potrzeby w Kościele, w które Apostolstwo Modlitwy się włączało.

Ojciec Tadeusz organizował pielgrzymki, coroczną na Jasną Górę, ale również do Świętej Lipki, Wejherowa i w inne miejsca w Polsce. Zorganizował też dwie pielgrzymki zagraniczne. Pierwsza była do Rzymu, w czasie której odbyło się spotkanie naszej grupy z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Druga pielgrzymka - w której wzięłam udział - do Lourdes odbyła się w maju 1990 roku. Pielgrzymowaliśmy przez 17 dni, jadąc przez Częstochowę i Jasną Górę, Czechy, Niemcy do Francji. W Paryżu zwiedziliśmy między innymi Wersal, Bazylikę Serca Jezusowego Sacré-Coeur – przepiękną i robiącą ogromne wrażenie, bo wybudowana na wzgórzu wydaje się być już w niebie.

W 9. dniu pielgrzymki dotarliśmy do Lourdes, gdzie przebywaliśmy dwa dni. Uczestniczyliśmy w procesji chorych wieczorem, ze świecami, śpiewem, pomagając chorym. Uczestniczyliśmy we Mszy św. w grocie Matki Bożej i w nocnym czuwaniu, a także w Drodze Krzyżowej.

W drodze powrotnej odwiedziliśmy Paray le Monial – ośrodek kultu Serca Jezusa, którym opiekują się Siostry Wizytki. Uczestniczyliśmy we Mszy św. przy relikwiach św. Małgorzaty Marii Alacoque – prekursorki kultu Serca Jezusa i jeszcze wtedy błogosławionego Klaudiusza la Colombiére. Powrót zaplanowany był również przez Jasną Górę.

Piątek, o który sam Jezus prosił św. Małgorzatę Marię Alacoque, aby był poświęcony Jego Sercu, o. Andersohn zawsze obchodził bardzo uroczyście i nas tego uczył. W piątek na zakończenie oktawy po Bożym Ciele, wieczorem była Msza św. i procesja wokół kościoła, a zapraszani byli do naszego kościoła p.w. Świętej Trójcy kapłani z innych kościołów Radomia. Czasem Msza św. odprawiana była w radomskiej katedrze.

Przed wizytą Ojca Świętego Jana Pawła II w Radomiu Ojciec Tadeusz zaproponował, aby Apostolstwo Modlitwy zakupiło monstrancję, jako prezent dla Papieża. Pan Siennicki wykonał własnoręcznie piękną skrzyneczkę z napisem: Apostolstwo Modlitwy z Radomia ofiaruje Papieżowi i taki prezent został wręczony Papieżowi.

Ojciec Tadeusz zorganizował również rekolekcje ignacjańskie dla 12 osób w Czechowicach-Dziedzicach. Dla nas, początkujących czcicieli Serca Jezusa, były bardzo wartościowe. Codzienna Msza św., nocne czuwanie, wspólna modlitwa, interesujące nauki i długie dyskusje, zapisały się na trwałe w mojej pamięci. Na koniec rekolekcji odbyła się rozmowa Ojca Tadeusza z każdym uczestnikiem osobno, w cztery oczy.

W czasie nocnego czuwania uczestnicy opowiadali swoje ciekawe przeżycia. Jedna z apostołek, Pani Sabina, opowiedziała o historii swojej rodziny wywiezionej na Syberię. Mówiła o okropnych przeżyciach, stracie matki i trudnym powrocie do Polski. Wszyscy byliśmy wstrząśnięci, bo w tamtych czasach nie były to częste opowieści. Ojciec Tadeusz bardzo żałował, że nie nagraliśmy tej historii, ale z wielkim przejęciem on i członkowie Apostolstwa Modlitwy pomogli skontaktować się Pani Sabinie, z powstałym w Radomiu Związkiem Sybiraków.

Ojciec Tadeusz Andersohn był obecny w naszych domach. Chętnie przychodził na wspólne świętowanie Wielkanocy czy Bożego Narodzenia. Okazywał się wtedy towarzyskim człowiekiem, bez nadmiernego dystansu. Chętnie rozmawiał o historii Polski i II wojny światowej. Miał poczucie humoru, które okazywał nawet w czasie Mszy św. Był to czas, gdy agenci bezpieki przychodzili na Msze św. po to, by notować, o czym kapłan mówi w homilii. Jednego razu Ojciec Tadeusz zauważył takiego notującego pana przy drzwiach pod chórem. Na koniec homilii zwrócił się do niego: Dziś mówił Andersohn, a nie Czuma, bo wszystko przypisujecie Czumie, tylko Czuma i Czuma. Tylko piszcie poprawnie moje nazwisko!

Po latach pracy w Radomiu Ojciec Tadeusz przeniósł się do Gdyni. Tam odwiedzaliśmy go, a on pamiętał każdego i dopytywał o tych, których nie było.

Jego śmierć zasmuciła nas. Wieloosobowa delegacja Apostolstwa Modlitwy przy Kościele Świętej Trójcy w Radomiu pojechała do Gdyni, żeby uczestniczyć w ostatniej drodze ziemskich szczątków Ojca Tadeusza, a z jego następcą, o. Czesławem Kuklińskim, odwiedzaliśmy jego grób.

 

Warto odwiedzić