Potrzeba milczenia

20 paź 2013
ks. Jerzy Sermak SJ
 

Chciałbym się wybrać na rekolekcje zamknięte, ale obawiam się, czy potrafię przeżyć osiem dni w całkowitym milczeniu. Czemu ono jest tak ważne? (Stanisław)

Zacznijmy od tego, po co wybieramy się na rekolekcje. Otóż, rekolekcje są szczególnym czasem, kiedy to człowiek, który je odprawia, staje przed Bogiem z pragnieniem lepszego poznania siebie oraz spotkania Boga w swoim życiu i rozeznania woli Bożej na drodze swojego powołania. Rekolekcje to czas, w którym doświadczamy Boga w sposób tajemniczy, ale bardzo realny. Doświadczyć Boga, to znaczy odczuć Jego wolę, przekonać się o tym, czego Bóg ode mnie oczekuje, to po prostu usłyszeć Jego głos skierowany do mnie, do mojego serca, uczuć, rozumu i woli.

Tutaj właśnie pojawia się potrzeba rekolekcyjnego milczenia. Jest ono najprostszym warunkiem usłyszenia Boga i poznania Jego woli. Trzeba pamiętać, że milczenie dotyczy zarówno naszej mowy, jak i słuchu. Wyciszamy nasz język, by lepiej usłyszeć. Sami wiemy, że jest praktycznie niemożliwe, by usłyszeć kogoś, kiedy równocześnie samemu się mówi. Tym bardziej odnosi się to do naszej relacji z Bogiem. Jego głos jest niezwykle delikatny i subtelny. Trzeba naprawdę wielkiej dyscypliny uszu i języka, by go usłyszeć. Im bardziej czyjeś uszy nie nawykły do wsłuchiwania się w głos Boży, tym bardziej taki człowiek potrzebuje milczenia. Dzisiejszy świat jest rozkrzyczany, nie szanuje milczenia i nie pomaga wyłowić ze zgiełku codzienności głosu Boga. Dla współczesnego człowieka milczenie stało się nieznanym czy wręcz przykrym. W domu, w pracy, w sklepie musi być włączone radio albo telewizor. To sprawia, że coraz trudniej dzisiaj przychodzi człowiekowi pozostać sam na sam z sobą. Wydaje się, że szkoda czasu na spokój, ciszę, milczenie, refleksję. Ciągle coś się musi dziać, człowiek musi się przemieszczać z jednego miejsca na drugie, musi coś robić i musi gadać, a jak już sam nie mówi, to musi słuchać głośnej muzyki. Człowiek myśli, że będąc ciągle w ruchu i zgiełku, jest twórczy i dynamiczny, a tymczasem działa pod wpływem czegoś czy kogoś, czyli pod przymusem. Człowiekiem wolnym jest ten, kto posiada zdolność trwania w spokoju i milczeniu; ten może działać albo zrezygnować z jakiegoś działania, może mówić albo zamilknąć, a wtedy zarówno mowa, jak i aktywność nabierają nowej głębi i mocy.

Człowiek współczesny jest też powierzchowny. W zgiełku codzienności, w który jest wtłaczany, albo który sam sobie tworzy, nie potrafi wejść w głąb siebie, a gdy próbuje to robić, szybko się zniechęca. Wyciszenie staje się wręcz niebezpieczne, bo pojawiają się myśli, których nie chce poznać, przypomina sobie doświadczenia, które chciałby ze swego życia wyeliminować, słyszy wezwania do przemiany, na którą nie ma siły ani ochoty.

Nikt jednak nie może być szczęśliwy dopóki nie dotrze do źródła swojego człowieczeństwa. Do tego potrzeba wyciszenia zarówno zewnętrznego, jak i wewnętrznego. Na tym właśnie polega sens rekolekcyjnego milczenia. W ciszy serca można dopiero spotkać się z Bogiem i z samym sobą. Człowiek, który ucieka od wszelkich form wyciszenia, żyje jakby na wygnaniu, pozbawiony swojej intymności i samotności, coraz bardziej przestaje być sobą. Żyje nie tym, co sam przemyślał, bo na to szkoda mu czasu, ale tym, co mu podpowiedziały radio czy telewizja (czasami wręcz, rozmawiając z kimś takim, można wywnioskować, jakiej stacji radiowej czy telewizyjnej słucha). Obraziłby się jednak, gdyby mu powiedzieć, że nie jest człowiekiem wolnym. Prawda o człowieku jest taka, że im bardziej ucieka od ciszy i milczenia, tym bardziej ich potrzebuje.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Biel SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ
ks. Jerzy Sermak SJ
Benedykt XVI
ks. Artur Wenner SJ
Peter Köster SJ

Warto odwiedzić