Rozważania o Chlebie z nieba
Mówiąc, że to nie Mojżesz, ale Ojciec dał nam Chleb z nieba, ten prawdziwy, Jezus ustanawia Eucharystię. Jego wspaniały zamiar, doniosły plan, cudowny projekt nabiera kształtów, zmienia się w rzeczywistość.
Jezus przedstawia nam Ojca jako dawcę Chleba, tego prawdziwego, siebie zaś nazywa Chlebem Bożym. Eucharystia staje się faktem. Ten, który zstąpił z nieba: to wyrażenie należy przepisać i przemyśleć, przestudiować i rozważyć. Niebo: wieczność. Mówi się o zstępowaniu, ponieważ niebo jawi się jako coś, co jest ponad, w górze. Mamy tu więc do czynienia z „przybyciem”, „przejściem” z wieczności do czasu, z czegoś, co pozostaje poza przestrzenią, na planetę Ziemię. To proste: Trójca Przenajświętsza nawiązuje bliski kontakt z istota rozumną. Dochodzi do spotkania. Chleb Boży: Życie. Judejczycy mówią Mu: Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!, a Jezus odpowiada: Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Oto i sedno! Jezus deklaruje jednoznacznie i wprost, ze jest chlebem życia. „Chlebem” mówi. „Życia”, uściśla. Jego plany nabierają kształtów poprzez słowa. Obiecuje, że będzie dla nas „pokarmem”. Czy to nie zdumiewające?! Oto pisze się historia. Zdanie Ja jestem chlebem życia oznacza, że olbrzymi, nieopisany ciężar spadający na barki Chrystusa wspiera się na boskiej naturze. Osoba boska czyni go niebiańskim, abyśmy dłużej nie łaknęli i nie byli spragnieni. Chrystus jest realnie i substancjalnie obecny pod postacią chleba i wina, a chleb kieruje egzystencję ku zaświatom. Niemniej Jezus dodaje: Powiedziałem wam jednak: Widzieliście [Mnie], a przecież nie wierzycie. Pada oskarżenie o niewiarę. Uczniowie rozmawiają o osobliwym stwierdzeniu: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. Rozprawiają o pochodzeniu Jezusa, znają przecież Maryję i Józefa. Chrystus jest postacią historyczną. Dla nich to osobliwość, absurd, coś, co nie mieści się w głowie, jednak słuch ich nie myli: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. Cóż to za chleb? O jakie niebo chodzi? Co oznacza owo zstępowanie? Dyskutują, (pół)główkują, snują przypuszczenia. Włada nimi niepokój, niemal trwoga. Jezus zżyma się: Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto [we Mnie] wierzy, ma życie wieczne. Kieruje ich wzrok ku nadprzyrodzoności. Tłumaczy: Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało, [wydane] za życie świata. Wykłada swoją wolę: pragnie ofiarować samego siebie jako pokarm i napój. Nie teoretyzuje. Nie ukrywa się w okopach Absolutu. Nie snuje abstrakcyjnych rozważań. Mówi o mannie, o pustyni, o ojcach, o zmarłych. Co do tego uczniowie nie mogą mieć wątpliwości. Biblia jest tam, w synagodze, i każdy może do niej zajrzeć. Ale zaraz potem, ku zdumieniu słuchaczy, dodaje, że On jest Chlebem żywym, rękojmią wieczności. Mówi o swoim ciele, wydanym za życie świata. To Jego fizyczno-psychiczno-duchowa rzeczywistość. Rzeczywistość, czyli chleb życia. Chleb, który należy spożywać, jeżeli chce się żyć na wieki. W przeciwnym razie pozostanie tylko wieczna śmierć. Rzuca kamień w wodę: wielką, bezmierną, oszałamiającą deklarację – oświadczenie – obietnicę. Wyraża się jasno, mówi tak niedwuznacznie i prostolinijnie, że sprzeczali się między sobą Żydzi, mówiąc Jak on może nam dać [swoje] ciało do jedzenia? Słuch ich nie myli. Niemal oskarżają Go o kanibalizm. „Ciało do jedzenia” oto istota problemu. Deklaracje – oświadczenia Jezusa nie są proste, to rzecz oczywista. Są rewolucyjne. Ukazują niebo. Jezus perswaduje: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Tych sześć wersetów to centrum wszechświata. Tych sześć wersetów działa jak magnes. Tych sześć wersetów odsłania nam niebo. Tych sześć wersetów pozwala wejrzeć w wieczność. Jezus nie wyraża się ogólnikowo, w przybliżeniu. Nie krąży dookoła tematu. Nie owija w bawełnę. Niezwłocznie i dobitnie każe spożywać swoje Ciało, bo tylko ono jest gwarancją życia. Ofiarowuje się nam jako pokarm i napój. Chce, żebyśmy się Nim posilali. Jego bosko-ludzka rzeczywistość jest do naszej dyspozycji, całkowicie i bez reszty. Jeżeli to nie jest Miłością, to czymże jest miłość? Jezus tworzy ścisłą, osobistą relację. Relację, która jest życiem, która uchyla drzwi do wieczności. Jezus i my. Jezus z nami. Jezus dla nas. Jak widzimy, rodzi się więź. Jednostka, czy to mężczyzna, czy kobieta, pragną tego współżycia. Jeść i pić znaczy codziennie pochłaniać pokarm i napój. Pochłaniać, czyli przyjmować w siebie. Dopóki chleb i wino nie ulegają rozkładowi, dopóty Ciało i Krew, Dusza i Bóstwo Chrystusa są w nas obecne. Nasz żyjący organizm ściśle łączy się z Jezusem Chrystusem, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Ten, kto przyjmuje komunię, wedle obietnicy Jezusa ma życie wieczne. Nie „będzie miał”, ale „ma”. Jednym słowem, życie na wieki. Albo inaczej: współ-wieczność. Komunia jest gwarancją życia wiecznego, a mieć życie wieczne znaczy posiadać wszystko, co jest niezbędne i nieodzowne, żeby stać się częścią współ-wieczności, „zameldować się” w niebie, zostać pełnoprawnym obywatelem współ-wieczności. Jezus powtarza z uporem: Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Ofiarowuje się bez reszty. I dalej: Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Kto przystępuje do komunii, ten wchodzi do domu. Do wspólnego mieszkania. Razem pod jednym dachem. „We Mnie”, „w nim”: to nie tyle współżycie, ile raczej spojenie organizmów, które się nie mieszają i nie zlewają, ale łączą się i rosną. Tego rodzaju związek nie jest ani symboliczny, ani poetycki, ani sentymentalny. Jak można by go opisać? To nie jest coś, co byłoby daleko bądź blisko. To rzeczywistość, która sięga do korzeni, przenika do głębi, przedostaje się do wnętrza. Jezus pragnie zrealizować i urzeczywistnić tę więź, ofiarowując się z Ciałem i Krwią, Duszą i Bóstwem. Na koniec mówi: Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Jezus, Objawiciel Trójcy, przedstawia nam Trzy Osoby Boskie. Nazywa Je po imieniu: Ojciec, Syn, Duch Święty. Ojciec daje życie. Syn jest zrodzony. Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna. Nam dano istnienie, które przez komunię staje się życiem. Jezus mówi o życiu, obiecuje życie, daje życie. Tym życiem jest Eucharystia. Eucharystia jest Chrystusem, prawdziwym człowiekiem i prawdziwym Bogiem. Chleb życia jest Chrystusem. Chrystus to Chleb, który zstąpił z nieba. Z wieczności w czas. Z nieba na planetę Ziemię. Zstępować: schodzić z góry na dół. Góra otwiera się w pełni czasów i nawiązuje relację z tym, co na dole. Komunia: konkretny i pokrzepiający zastrzyk życia, Reasumując: Jezus jest substancjalnie obecny w Ciele i Krwi, Duszy i Bóstwie, przybierając postać chleba i wina. Sobór Trydencki używa pojęcia „transsubstancjacja”. Po konsekracji z chleba i wina pozostają kolor, smak, zapach, ilość. Chleb i wino. Jezus substancjalnie.
***
Carlo Acutis
Z książki Antonii Salzano Acutis, Paola Rodari „Tajemnica mojego syna”
