Śladami Matki Bożej

08 Maj 2016
Mikołaj Świerad
 

Przez okno do pokoju zaglądał księżyc. Marzenka siedziała przy biurku, wertując z niedowierzaniem książkę, którą tato kupił mamie z okazji imienin.

Książka znanej podróżniczki, z jej własnoręcznym autografem, przyszła po południu. Jak to się stało? Tata po prostu wysłał znanej podróżniczce email z pytaniem, czy mogłaby podpisać książkę dla mamusi, a ona odpisała, iż owszem, więc zapakował ją wraz z kopertą zwrotną i oto dziś przesyłka dotarła z powrotem. Wiele rzeczy wydaje się czasem pozornie nierealnych bądź trudnych do zrealizowania, lecz tak naprawdę jest w zasięgu naszych możliwości – taki był morał całej hecy z książką.

Odniósłszy upominek, dziewczynka przygotowywała sobie ubranie do szkoły – ulubioną ostatnio koszulę w granatową kratę, z ulgą rozmyślając o tym, że nie będzie jutro geografii. Z Ameryką Północną było łatwo, jednak z jakichś powodów opanowanie nazw państw i stolic Ameryki Środkowej przysparzało całej klasie sporo problemów; gdyby jutro była geografia, pewnie przerabialiby teraz kontynent południowy.

– Odpytać cię? – zapytała mama.

– Odwołali lekcję. Na szczęście.

– Dlaczego na szczęście?

– Bo tego jest dużo i jest trudne.

– A może to tylko twoje założenie?

Następnego dnia tata spytał od niechcenia o stolicę Peru, a słysząc w odpowiedzi, że tego jeszcze nie brali, mocno się zmartwił.

– Amerykę Południową przerabiamy za tydzień – powiedziała Marzenka, jakby na usprawiedliwienie.

Jednak tata uznał podobne tłumaczenie za nie do przyjęcia. A potem chwilę nad czymś się zastanawiał. – Wiem, co zrobimy – rzekł tajemniczo. – Przynieś proszę atlas geograficzny. Spróbujemy spojrzeć na tę stronę świata przez pryzmat Matki Boskiej. Ona jest patronką obu Ameryk. Mama popatrzyła na nich ciekawie. Tata zaczął od przypomnienia, że maj jest miesiącem maryjnym. Następnie zwrócił uwagę na ważne wydarzenie – 35. rocznicę zamachu na papieża Jana Pawła II na Placu św. Piotra, podkreślając, iż sam papież zawdzięczał swe ocalenie Matce Boskiej Fatimskiej.

– Warto zorientować się, jakie słynne ośrodki kultu maryjnego istnieją w Europie, a jakie poza nią. Przecież Matka Boża jest czczona nie tylko w Polsce – zakończył.

Po kolacji przeglądali atlas. Marzenka i jej młodsza siostra wolały tablet, jednak mama zaprotestowała:

– Tablet znajdzie te miejsca za was, a chodzi o to, by zlokalizować je samodzielnie.

– To Lourdes leży tu? – zdziwiła się Ola.

Rodzice przywołali jeszcze La Salette, Medjugorje i kościół Matki Boskiej Większej w Rzymie, prosząc, by nie zapominać o Częstochowie.

– Jeśli chodzi o Amerykę, najsłynniejsza jest bazylika w Guadalupe – rzekł tata. – Inne, podobne miejsca podpowie nam wyszukiwarka.

To był bardzo ciekawy i pouczający wieczór. Rodzice poświęcili sporo czasu, by wylać fundamenty, na których teraz należało budować swą wiedzę z geografii.

Wprawiając w ruch duży globus, zdjęty przez mamę z wysokiej półki, Marzenka doklejała w pamięci kolejne szczegóły do obrazu Ameryki Południowej, powstającego właśnie w jej wyobraźni.

– Tata nie ogląda meczu? – zdziwiła się dziewczynka, idąc do kuchni.

– Przypomniało mu się, że kiedyś na jednym z wykładów profesor wspomniał o rodzajach baroku latynoamerykańskiego.

Znasz go. Teraz będzie szukał notatek – odrzekła z uśmiechem mamusia.

Z sąsiedniego pokoju dobiegł głos taty:

– Ameryka Południowa pełna jest ciekawych zabytków architektury sakralnej.

– Stolica Argentyny? – spytała mama, nalewając do szklanek mleko.

– Łatwe. Buenos Aires. Papież Franciszek stamtąd pochodzi.

– Jutro poćwiczymy flagi. Domyślasz się, dlaczego powinno ci zależeć na geografii, zwłaszcza teraz? Niebawem Światowe Dni Młodzieży. Przyjadą goście z całego świata! W tak doniosłym momencie nie wypada nie znać mapy globu. Mówię z własnego doświadczenia – byłam w Rzymie w 2000 r.

– Agnieszka? – Marzenka zagaiła koleżankę przed kolejną lekcją. – Z jakiego państwa są pielgrzymi, których gościcie latem? Chciałabyś tam pojechać? Przecież kiedyś zaczniemy podróżować. Myślisz, że to niemożliwe?

 

Warto odwiedzić