Ptak w godle

01 Maj 2016
Mikołaj Świerad
 

Kiedy byli tu ostatnim razem, podczas ferii, w lesie panowała niemal zupełna cisza; tylko dzięcioły pracowicie stukały dziobkami o korę drzew. Teraz przyroda powoli budziła się do życia.

Jeden z niewątpliwych tego dowodów stanowiły ptasie trele. Ptaki ćwierkały, nawoływały się, na dobre zadomowiły się zarówno w starym, dziadkowym sadzie, jak i pobliskim lesie. Lena zwróciła na to uwagę dopiero w pierwszy dzień Wielkanocy.

– Słyszycie? – powiedziała do swojego brata Artura i do kuzyna, kiedy wyszli na chwilę do ogrodu – Jak ładnie śpiewają!

– No, śpiewają – odparł obojętnie Józek.

– Czy potrafiłbyś rozpoznać, który ptak wydaje taki odgłos? Chłopiec zrobił zdziwioną minę.

– Lena, co ty! Kogo to dziś interesuje!

– Ale przecież mieszkasz w pobliżu – dziewczynka była zawiedziona.

Do karmnika wciąż jeszcze zlatywały wróble i sikorki. Lecz buszował tam ktoś jeszcze… Ptak o jasnobrązowych piórkach i charakterystycznych, niebiesko-czarnych prążkowanych skrzydełkach, pospiesznie wyjadał ziarna wysypane przez babcię i nerwowo rozglądał się na boki.

– Turkawka – rzekł tonem znawcy Józek.

– Jaka znowu turkawka – dziadek zjawił się w samą porę. – Przecież to sojka. Pamiętasz, obserwowaliśmy kiedyś jedną na spacerze.

– W naszym mieście najwięcej jest gołębi – powiedział Artur. Gasły światła dnia i słońce chyliło się ku zachodowi. Dziadek z Lenką stali na tarasie, opatuleni w ciepłe swetry, wsłuchując się w odgłosy wieczoru. Od strony domu przez uchylone drzwi balkonowe dochodził gwar rozmów, lecz oni pochłonięci byli rozpoznawaniem ptasich dźwięków.

– Dawniej funkcjonowało takie ludowe porzekadło: Święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka. To dlatego, że skowronki zlatują się do kraju jeszcze w lutym. Słyszysz ten wibrujący śpiew? To właśnie one. Jednak najwięcej ptaków przybywa z ciepłych krajów, dokąd udały się na zimę, na przełomie marca i kwietnia. To znakomita pora, by rozejrzeć się wokół i poobserwować trochę przyrodę.

– Co robicie? – spytała mama, która właśnie dołączyła do nich, a Lena przypomniała sobie, jak niedawno fotografowały wróble żywiące się w karmniku na balkonie. Dziadek opowiadał jeszcze chwilę o nadchodzącej wiośnie, a mamusia obiecała, że jeśli Lenka naprawdę chce, ściągnie jej na swój telefon aplikację z odgłosami ptaków.

– Powinnaś tylko pamiętać, że nie wolno słuchać niczego zbyt głośno, ponieważ można uszkodzić słuch – zawsze to powtarzała.

Wieczorem rodzice często czytali dziewczynce bajki. Nie inaczej bywało również podczas pobytów u krewnych. Starszy Artur nie bardzo już zwracał na nie uwagę, dziś jednak nawet on nadstawił ucha. Tata czytał legendę o Godle Polski.

– Domyślacie się, dlaczego? – spytał na koniec.

– Bo dużo rozmawialiśmy o ptakach – odparła Lena.

Tato uśmiechnął się.

– Nie do końca. Wkrótce, w połowie kwietnia, ma mieć miejsce rocznica ważnego wydarzenia. Będziemy obchodzić jubileusz 1050-lecia Chrztu państwa polskiego. Pamiętasz, Artur? Wspominałeś, iż podczas rekolekcji ksiądz dużo mówił o sakramencie chrztu. Nieprzypadkowo.

Dziewczynka usnęła, więc tata musiał przerwać opowieść. Chłopiec leżał jeszcze chwilę, powtarzając wszystkie doniosłe następstwa przyjęcia przez Mieszka I, 1050 lat temu, chrztu. Obok nas dzieje się historia – było to częste powiedzenie taty i oznaczało, że nawet nieprzepadający za nią Artur powinien zwrócić uwagę na wskazany epizod. Dziś powiedział tak o obchodach, na które wybiorą się wspólnie z dziadkami do Gniezna i do Poznania.

Lenka na pewno bardzo się ucieszy – pomyślał – A ja… ja mam jeszcze trochę czasu, aby zajrzeć do podręcznika z historii.

 

Przeczytaj także

św. Augustyn
ks. Stanisław Biel SJ
ks. Stanisław Groń SJ
Mikołaj Świerad
Mikołaj Świerad
ks. Stanisław Groń SJ
Jan Gać
ks. Jacek Poznański SJ
Kamila Pasławska

Warto odwiedzić