Pier Giorgio Frassati - oddany Bogu i bliźniemu

17 mar 2016
ks. Marek Wójtowicz SJ
 

Pier Giorgio Frassati (1901-1925) urodził się w Turynie w Wielką Sobotę, 6 kwietnia 1901 roku. W szkole prowadzonej przez jezuitów otrzymał gruntowne wychowanie katolickie, właśnie tam zaczął chodzić na Eucharystię, by codziennie przyjmować Jezusa w Komunii św.

Był obdarzony wielką wrażliwością serca, największą przyjemność sprawiało mu pomaganie innym i szczera przyjaźń. Posiadał cechy lidera pobudzającego innych do charytatywnego działania. Pragnął zostać misjonarzem, bo najchętniej rozmawiał o Panu Bogu. Jednak zdecydowany sprzeciw rodziców stanął mu na przeszkodzie, by wstąpić do seminarium. Dlatego pozostał człowiekiem świeckim i rozpoczął studia na politechnice, by uzyskać dyplom inżyniera górnictwa. Podczas studenckich praktyk w kopalniach okazywał szacunek górnikom i ludziom ubogim, którym na różny sposób starał się pomagać.

Ten włoski błogosławiony był młodzieńcem pełnym życia i ambitnych planów. Bardzo solidnie podchodził do nauki i swoich codziennych obowiązków. Nie był jednak zamknięty na kontakty z rówieśnikami. Wprost przeciwnie, lubił uprawiać sport, zwłaszcza alpinizm, pływał, jeździł na nartach i konno. W niedziele organizował dla swoich przyjaciół górskie wspinaczki w Alpy. Był głęboko wierzącym katolikiem, miał odwagę, by zapraszać swoich przyjaciół do udziału w nabożeństwach kościelnych, procesjach i adoracjach, czym wzbudzał podziw, a czasem zdziwienie, także ze strony rodziców.

Będąc studentem, bardzo angażował się w życie Kościoła. W 1918 r. został członkiem Akcji Katolickiej. Należał też do jezuickiej Sodalicji Mariańskiej, a także do Apostolstwa Modlitwy. Działał charytatywnie w Konferencji św. Wincentego a Paulo w swoim mieście. Przygotowując przemówienie na temat miłosierdzia, napisał w swoich notatkach: Fundamentem naszej religii jest Miłość, bez której rozsypałaby się ona w proch (...).Członkowie Konferencji odwiedzający biednych, pełnią niejako rolę skromnych narzędzi Opatrzności Boskiej: szukając zbliżenia z ubogimi zdobywamy po trochu ich zaufanie, stajemy się doradcami w najcięższych momentach ich ziemskiej pielgrzymki, podsuwamy im słowa pokrzepienia, jakie dyktuje nam wiara, i wielekroć udaje nam się, choć nie nasza to zasługa, sprowadzić na właściwą drogę ludzi, którzy nie przez złą wolę z niej zeszli. W maju 1922 r. Pier Giorgio wstąpił do świeckiej gałęzi Zakonu św. Dominika. Wszystko to czynił z potrzeby głębszej formacji religijnej i coraz ściślejszego zjednoczenia z Jezusem Chrystusem w Jego Kościele. W każdym ubogim, opuszczonym, chorym widział cierpiącego Chrystusa.

Frassati nie myślał jedynie o osobistym doświadczeniu wiary. Dlatego w 1924 r. założył z grupą przyjaciół nieformalne Stowarzyszenie Ciemnych Typów, do którego mogli należeć studenci pragnący pogłębiać swoją wiarę i ducha modlitwy. Specjalne skupienia dla tej grupy organizował w górach. To przez piękno alpejskich szczytów i majestatycznych lodowców Bóg przemawiał do tych młodych ludzi i budził w nich tęsknotę za prawdziwym pięknem życia. Metodą apostołowania Piera Giorgia inspirował się młody duszpasterz akademicki w Krakowie, ks. Karol Wojtyła. Podczas homilii beatyfikacyjnej Frassatiego już jako papież powiedział: Wiara i miłość, prawdziwe źródło jego życiowej energii, sprawiły, że prowadził bardzo aktywne i zaangażowane życie w swoim środowisku, w rodzinie i w szkole, na uniwersytecie i na polu społecznym; przekształciły go w pełnego radości i entuzjazmu apostoła Chrystusa, w żarliwego wyznawcę Jego orędzia i Jego miłości. Tajemnicy tej apostolskiej gorliwości i świętości należy szukać w jego drodze ascetycznej i duchowej: w modlitwie, w nieustannej, także nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu, w nienasyceniu słowem Bożym czerpanym z Biblii, w pogodnym znoszeniu trudności życiowych, także rodzinnych, w czystości, którą przeżywał jako radosny i bezkompromisowy wyraz dyscypliny wewnętrznej, w umiłowaniu ciszy i „normalności” codziennego życia.

Ambitne plany Frassatiego pod sam koniec studiów przerwała nagła choroba. Po zdaniu ostatniego egzaminu, mając 24 lata, zaraził się chorobą Heinego-Medina, pomagając biednym. Umarł 4 lipca 1925 r., powracając do prawdziwej ojczyzny, by śpiewać na chwałę Boga. W pogrzebie uczestniczył cały Turyn, zwłaszcza rzesze biedaków, które straciły swego opiekuna.

Beatyfikacji Piera Giorgia Frassatiego dokonał papież Jan Paweł II 20 maja 1990 r., wskazując go jako patrona młodzieży i studentów. Mówił o nim wtedy: Wiara i wydarzenia codziennego życia zespalają się w nim w harmonijną całość, tak że przylgnięcie do Ewangelii wyraża się w praktyce przez pełne miłości poświęcenie się ubogim i potrzebującym, pogłębiające się aż do ostatnich dni choroby, która doprowadzi go do śmierci. Fascynacja pięknem i sztuką, zamiłowanie do sportu i gór, zainteresowanie problemami społecznymi nie stanowią dla niego przeszkody w stałym kontakcie z Absolutem. Całkowicie pogrążony w Bożej tajemnicy, całkowicie oddany służbie bliźniemu: tak można pokrótce określić jego pobyt na ziemi.

 

Przeczytaj także

Warto odwiedzić