Człowiek poszukuje Boga

11 kwi 2013
ks. Jan Konior SJ
 

Wyznanie św. Augustyna: Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu pokazuje doświadczenie biskupa z Hippony, który długo poszukiwał Boga. Gdy w końcu Go znalazł w swoim sercu, doświadczył Jego istnienia i działania, opisał swoje przeżycia w Confessiones Wyznaniach, które zawierają elementy spowiedzi publicznej.

 

Wytwór umysłu?

Człowiek nie może nie czcić wyższych mocy, gdy sam czuje się tylko marnym i ubogim stworzeniem. Dlatego poszukuje, wątpi i zaczyna się modlić, jak tylko potrafi, częściej prowadząc monolog niż dialog z Bogiem. Niektórzy uczeni, psycholodzy, filozofowie religii i inni znawcy tematu uważają, że to człowiek wytworzył Boga w swoim umyśle. A czy człowiek jest wytworem samego siebie, czy też zależy on od Boga? – stawia pytanie w swojej encyklice Caritas in veritate Benedykt XVI. Pytanie to z kolei skłania do wyboru odpowiedzi: rozumu otwartego na transcendencję albo racjonalności rozumu zamkniętego w immanencji. Stajemy wobec decydującego albo–albo, gdzie o dziwo rozum i wiara wzajemnie się wspierają. Tylko razem zbawią człowieka. Pociągany czystym działaniem technicznym rozum bez wiary skazany jest na zagubienie w iluzji własnej wszechmocy. Wierze bez rozumu grozi wyobcowanie z konkretnego życia osób.

Człowiek w głębi swojego serca ma świadomość Stwórcy, nie musi w mózgu stwarzać Boga, kogoś, kto jest zawsze ponad nim, do kogo kieruje swoje serce, wyrażając to myślą, słowem lub czynem. Zabezpieczenia przed swoimi lękami i niepewnością przyszłości będzie szukał u istot wyższych, próbując odpowiedzieć na pytania: Skąd przybyłem? Gdzie teraz jestem? Dokąd zmierzam? Narodzenie i śmierć zawsze przypominały człowiekowi o pierwiastku boskim w nim samym, ale nigdy nie potrafił do końca wyjaśnić tajemnic Boga i człowieka. Dlatego tworzy religie, oddaje cześć istotom ziemskim, swoim bożkom, wierząc w ich pomoc. Od początku jednak gromadzi doświadczenie religijne z otwartością na transcendencję.

 

Zbędny dodatek?

W swojej historii człowiek często odrzucał prawdziwego Boga, skłaniając się do obcych bogów, uprawiając idolatrię, stąd oburzenie Boga w Starym Testamencie, a także pierwsze przykazanie Dekalogu przekazane przez Mojżesza: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną. Człowiek współczesny nie różni się wiele od swoich praojców, chociaż ciągle doskonali technikę, stając się obecnie coraz bardziej homo technicus, zaprzeczającym istnieniu Boga. Jak zauważa Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate, mentalność technicystyczna staje się tak mocna, że prowadzi do utożsamienia prawdy z rzeczą możliwą do zrobienia. Ale kiedy jedynym kryterium prawdy jest skuteczność i użyteczność, rozwój zostaje automatycznie zanegowany. Prawdziwy bowiem postęp nie polega w pierwszym rzędzie na robieniu czegoś. Kluczem do postępu jest inteligencja zdolna do myślenia o technice i zrozumienia w pełni ludzkiego sensu działania, w perspektywie sensu osoby wziętej w całości swego bytu. Nieraz przesadzony i nieuzasadniony optymizm, ujawniający się w nowych prądach filozoficzno-psychologicznych, nakazuje człowiekowi wierzyć coraz bardziej w nieograniczone możliwości techniki i kreatywność mózgu, a Boga uważać raczej za zbędny dodatek, niepotrzebny balast, którego należy się pozbyć, ponieważ obciąża sumienie. Czy mądry filozof już dawno nie ogłosił śmierci Boga? Dlaczego mu nie wierzyć i nie oprzeć swojej wiary na jego szkiełku i oku?

 

Głód Boga

Kultura obecnego stulecia cechuje się wzrastającą obojętnością na sacrum, a z drugiej strony wyczuwalny staje się w niej głód Boga. Dzieje się tak w większości krajów, w których może nie ma nawet otwartej nienawiści do Boga i religii, ale Bóg, modlitwa i religia – niewiele już znaczą. Prawdą jest, że w historii ludzkości jest to zupełne novum. Europejski racjonalizm sięgający korzeniami XVII wieku coraz bardziej wzrasta. Ludzie nie chcą albo wstydzą się jednoznacznie ustosunkować do religii, wybierając nieraz milczenie. A jednak głód Boga, będący w każdym z nas, daje znać o sobie. Czy chcemy, czy nie – pierwiastek Boży jest w nas. Jako istoty zależne od Boga należymy do Niego, nawet wtedy, gdy chcemy być wolni na swój, wybrany sposób.

 

Przeczytaj także

ks. Jan Ożóg SJ
Edyta Stein
ks. Jerzy Sermak SJ
ks. Jan Ożóg SJ
ks. Robert Grzywacz SJ
Marzena Florkowska
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Stanisław Łucarz SJ

Warto odwiedzić