Rana miłości

10 lut 2012
s. Małgorzata Pagacz
 

Urszula Ledóchowska (1865-1939), założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, wpisuje się w trwający nieprzerwanie od wielu wieków ciąg czcicieli Najświętszego Serca Jezusowego. Serce Jezusa, Tyś jedynym moim celem. Tyś moim skarbem i moim wszystkim – pisała w swoich Rozmyślaniach (Pniewy 2000, t. 1 i 2).

Sens jej życia i działania stanowiło odpowiadanie na bolesną skargę Zbawiciela: Pragnę oraz próba przyniesienia pociechy Jego Konającemu Sercu. Królestwo Boskiego Serca było więc pierwszą i największą jej troską oraz racją podejmowanych wysiłków i starań. Cała zaś duchowość pozostawiona przez Świętą, kanonizowaną w 2003 r., koncentruje się wokół tajemnicy Serca Jezusa Konającego i czerpie z jej kontemplacji.

Dla św. Urszuli fundamentalnym doświadczeniem jest odkrycie niepojętej miłości Boga do człowieka. Ta właśnie miłość objawiła się najpełniej na krzyżu, w Sercu Jezusa Konającego. Nabożeństwo do Ukrzyżowanego stanowi więc dla Matki Ledóchowskiej „duszę” życia wewnętrznego. Zachęca ona, by odważyć się zająć miejsce umiłowanego ucznia i stanąć pod krzyżem: O Serce Jezusa Konającego, dziś klęcząc w myśli u stóp krzyża, chcę wznieść wzrok mój ku Tobie. Serce Twe kona z miłości i bólu. (…) Jezu, uprzytomnię sobie, kim jesteś, Ofiaro moja, krwią oblana, konająca w niewypowiedzianych mękach. Tyś Bóg mój i Pan, wielki, trzykroć święty, Ten, który był, jest i będzie. A tu, na tym krzyżu, „robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludu i wzgarda pospólstwa” (Ps 22, 7). (…) Kochasz nas. Nie jesteśmy Ci potrzebni do Twego szczęścia, ale my Ciebie potrzebujemy, a Ty się dla nas ofiarowujesz z miłości. O, żebym umiała pojąć cały ogrom Twej miłości.

Najbardziej znaczącym słowem Chrystusa, przenikającym głębię duszy ludzkiej, jest dla św. Urszuli krzyk: Pragnę. To wołanie, które rozlega się z wysokości krzyża, z ust konającego Pana, nie wyraża jednak tylko pragnienia fizycznego. Słowo Pragnę niesie z sobą tajemnicę. Jest to jęk Serca przepełnionego bólem – to reakcja Zbawiciela na widok jedynie nielicznych dusz, które chcą przyjąć łaski darowane w Jego męce i śmierci. Okrzyk Pana Święta słyszy i odczytuje bardzo osobiście, swoim sercem – jako wołanie o miłość, jako pragnienie miłości.

Święta Urszula, rozważając zdanie: Jaki będzie pożytek z krwi mojej, z mojego zejścia do grobu? (Ps 30, 10), rozpoznaje w Sercu Jezusowym Miłość odrzuconą i wzgardzoną. Pisze: Cóż za pożytek z krwi mojej? Te słowa, tak dawno temu wyrzeczone, wciąż dźwięczą w zbolałej duszy Zbawiciela: cóż za pożytek z krwi mojej, z bólu mego, z męki mojej i śmierci mojej, skoro ludzie nie chcą korzystać z łask im wysłużonych i odrzucają rękę, którą do nich wyciągam, by ich ratować! I znów z ust Jezusa wydobywa się cicha, pełna bólu skarga: Sitio – Pragnę. Zbawiciel pragnie, by ogień Jego miłości zapłonął i rozpalał się coraz bardziej w sercu człowieka.

To, czego słowo wyrazić nie może, ukazuje gest: przebicie Serca włócznią. Jest to gest otwarcia, który pozwala wypłynąć pragnieniom Serca. Zranione Serce jest przebłaganiem za grzechy. Wpatruję się, o Jezu, w Twe Serce okolone cierniem, skrwawione, włócznią przebite. Dla kogo ono jest tak zranione? Rana miłości wskazuje na otwarcie dla wszystkich – Serce chce być bezpiecznym miejscem schronienia dla każdej duszy, dla serc szukających Boga i zbawienia. To Serce dla nas szeroko otwarte, cieszy się, gdy przychodzę, by z tej pełności czerpać siły dla biednej mojej duszy. Tam znajdę pociechę, tam nauczę się cnoty. Ode mnie to zależy, czy pójdę czerpać z tego źródła, czy je ominę. Serce Jezusa konającego wstępuje do najgłębszych przepaści – pozwala wypełnić się zelżywością, wzgardą i poniżeniem, by uczyć nas pokory i prawdziwej miłości bliźniego.

Dla Matki Ledóchowskiej odpowiedzią na miłość Bożego Serca, na usłyszaną skargę Jezusa musi być konkretna postawa. Święta stwierdza: Nie ma miłości ten, kto nie czuje pragnienia przyniesienia ulgi cierpiącemu przyjacielowi, a czy Jezus nie jest naszym najlepszym Przyjacielem? Czy nie powinnam więc być gotowa na wszelką ofiarę, byleby choć trochę pocieszyć Jego Serce, tak srodze zranione? Dlatego obowiązkiem serc kochających jest zadośćuczynienie Jezusowi za wyrządzane zniewagi, za ból zadany Jego Sercu. Serce Jezusa pozwala nam się kochać. A Chrystus pragnie dusz, które by Go miłowały, na które mógłby wylewać łaski. Dlatego ukierunkowanie serc ludzkich ku Sercu Bożemu i pomoc w odkrywaniu Jego ogromnej miłości jawi się św. Urszuli jako zadanie i misja. Konieczne jest dokładanie starań, by Miłość najczystsza i samoudzielająca się mogła zostać przyjęta, by nie spotkała się z bolesnym odrzuceniem. Wypływa to z osobistej więzi Świętej z Sercem Bożym: O Jezu mój, konający na krzyżu, szczególnie przez te dni, gdy świat o Tobie zapomina, chcę dołożyć wszelkich starań, by stać się pociechą dla Serca Twego i choć małymi, ale jak najliczniejszymi ofiarami oraz miłością odpowiadać na Twój jęk boleści: Pragnę.

 

Przeczytaj także

ks. Stanisław Biel SJ
Bożena Hanusiak
św. Roman Melodos (VI w.)
ks. Jan Konior SJ
Dominik Terstriep SJ
Bożena Hanusiak
ks. Marek Wójtowicz SJ
Grażyna Berger

Warto odwiedzić