Co kryje Jego Serce?

17 Maj 2013
Natalia Podosek
 

Gdy patrzysz na obraz Serca Jezusa, co Ci przychodzi do głowy, co czujesz? Pomyśl przez chwilę… Jezus pokazuje swoje Serce… to przecież jakieś takie niemęskie, niewspółczesne, takie trochę mdłe i przesłodzone. Najgorsze jest to, że nas to już w ogóle nie porusza. Przechodzimy koło niego, jak kolejnego kiczu sztuki sakralnej. A tutaj kryje się coś o tysiąckroć ważniejszego niż większe czy mniejsze arcydzieło malarskie.

 

Serce to wyznanie: Kocham cię!

Spróbuję zobrazować to na przykładzie wziętym z życia. Moja koleżanka poznała swojego obecnego męża we wspólnocie. Im dłużej go obserwowała, tym mocniej biło jej serce i ogarniało ją nieodparte ciepło na jego widok. On czuł to samo, ale wciąż nie miał odwagi, aby podejść. I jakiś czas się mijali – on chodził koło niej, a ona koło niego – i nic. W końcu ona zdecydowała się zaprosić go do towarzystwa na ślub swojej koleżanki. Powinien się zorientować, że jest nim zainteresowana! Ale on dalej nic… brak odwagi całkiem go sparaliżował… Lecz w końcu poszli na wspólny spacer – uśmiechy, nieśmiałe spojrzenia, luźne rozmowy. On próbuje coś wyznać, a ona widzi, że jakoś słowa mu się nie kleją. Była zima, obok nich stał ośnieżony samochód. Ona zaczyna kreślić palcem serce, zerka w jego stronę, on zerka na nią, przytakuje. I wszystko jest jasne.

W ilu romantycznych filmach mężczyzna wycina wybrance serce na drzewie. Przecież to nie z zamiłowania do pracy w drewnie albo z nadruchliwości psychoruchowej, że trzeba czymś zająć ręce. Po prostu, kiedy brakuje słów, zostają tylko symbole (obrazy). W okresie Walentynek sklepy są wprost zawalone czekoladowymi sercami, poduszkami w kształcie serca, filiżankami z wygrawerowanymi sercami… o wszelakich kształtach i kolorach. I ukochana osoba otrzymująca serce nie patrzy na to, czy jest to mniej czy bardziej kiczowaty prezent, może za bardzo przesłodzony, ale ważna jest treść, jaką ten symbol przekazuje: Jesteś dla mnie najważniejsza! Jesteś dla mnie najważniejszy! Kocham Cię! I kropka. To wszystko. Już więcej nie trzeba. I Jezus w tym naszym zagonionym świecie, pełnym bodźców wzrokowych, absorbujących nas obrazów i treści, przemawia do nas przez ten wizerunek. Abyśmy nawet wtedy, gdy nie jesteśmy już w stanie usłyszeć tego przesłania z Pisma Świętego: Drogi jesteś w moich oczach i ja Cię miłuję!(Iz 43, 4), usłyszeli to samo w naszych sercach, widząc Jego Serce.

 

Serce odsłania osobę

Można zapytać: Dlaczego serce? Serce w Piśmie Świętym jest utożsamiane z tym co wewnętrzne w człowieku – z jego myślami, uczuciami, pragnieniami, wolą, z tym wszystkim co duchowe, co kryje głębia człowieka. Dlatego Pan Bóg tak bardzo apelował do swego ludu o ich serce: Ten lud czci mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie (Mk 7, 6b). W miłości potrzebne jest poznanie drugiej osoby, jej tęsknot, pragnień, marzeń. Jeżeli Jezus pokazuje nam Serce, możemy to odnieść do słów z Ewangelii wg św. Jana: Już nie nazywam was sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, bo objawiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca (J 15, 15). I On ukazał nam swoje Serce przez każdy gest, słowo, dotyk cierpiącego człowieka. Dzisiejszy świat nastawiony jest na rozum – stąd ocenianie człowieka przez normę, którą wyrobi, przez efektywność i osiągnięcia. I przez to zatraca się gdzieś głębia człowieka, jego osobowość, jego serce. Jezus przez pokazanie nam swojego Serca apeluje, abyśmy zgłębiając orędzie Jego miłości przedstawione w Piśmie Świętym, byli coraz bliżej Niego, stając się Jego przyjaciółmi. Jednocześnie On apeluje o nasze serca. Bo jeżeli ktoś odsłania przed nami serce, to zawsze ma nadzieję na wzajemność. On nie mierzy cię twoją efektywnością. On patrzy w głąb twego serca i pokazując ci swoje Serce, także tobie przywraca serce.

Serce gorące

Jakie więc jest Jego Serce? Na zrozumienie tego w pełni nie starczy ci całego życia. Święty Augustyn stwierdził, że tajemnicy Trójcy Świętej nie zgłębimy przez całą wieczność; podobnie Serce Jezusa będziemy poznawać w nieskończoność, ciągle na nowo odkrywając siłę Jego miłości i piękna. Jest jednak jedna cudowna wiadomość – możesz już dzisiaj wybrać się w fascynującą podróż w głąb Jego Serca. Tylko uwaga! Z każdym dniem czekają cię nowe niespodzianki, więc przygotuj się na zaskoczenie. Jednego jednak możesz być pewien. Jego Serce jest gorące. Stąd te płomienie wokół Serca. Ono płonie. W pełni uświadomiło mi to świadectwo pewnego mężczyzny. Był narkomanem przez 10 lat. Dzięki swojej koleżance, którą „przypadkowo” spotkał, wybrał się na rekolekcje. Ludzie śpiewali, modlili się, wznosili ręce do góry – typowo charyzmatyczne spotkanie. Dla niego było to za wiele. Po dwóch dniach postanowił wyjechać. Przystał tylko na jedną prośbę swojej koleżanki – cała wspólnota miała modlić się nad nim, a on klęczał przed Najświętszym Sakramentem. I nagle poczuł, jak ogień przeszywa jego wnętrze, wypala go od wewnątrz. Od tego momentu przestał brać narkotyki, założył wspólnotę i jeździ po Polsce, ewangelizując takich jak on – niedowiarków, którzy potrzebują miłości. Nie mógł się oprzeć temu ogniowi miłości. I Ty daj się pochłonąć. I pamiętaj – zawsze będziesz dopiero na początku odkrywania Jego miłości. To podróż na całą wieczność.

 

Warto odwiedzić