Andrzej Rudomina i jego misja na Dalekim Wschodzie

16 lip 2013
ks. Jan Konior SJ
 

Andrzej Rudomina urodził się w 1595 r. na Litwie (10 km od Wilna) w polskiej rodzinie. Jego szlachecki ród nosił nazwę od miejscowości, która obecnie przyłączona jest do Wilna. Rodzina Rudominów należała do najbardziej elitarnych i wpływowych rodzin w Wilnie. Andrzej spędził młodość w Daugëliškis, w miejscowości usytuowanej we wschodniej części Litwy. Po ukończeniu elementarnej szkoły został wysłany do jezuickiego kolegium w Wilnie, do klasy logiki. Był bardzo dobrym studentem, dlatego też wybrano go do jezuickiej Sodalicji Mariańskiej.

Jezuita

Niewątpliwe wpływ jezuickiego nauczania, a także pobożność i gorliwość Sodalicji Mariańskiej zaowocowały w rozeznaniu powołania do stanu duchownego dla Andrzeja. Zdecydował się wstąpić do jezuitów, zakonu, który był mu już dobrze znany z uwagi na codzienny kontakt z profesorami jezuickimi nie tylko na wykładach, był bowiem również wychowankiem bursy jezuickiej, gdzie otrzymał wstępną formację duchową. Do jezuitów wstąpił 31 V 1618 r. Odziedziczony majątek przekazał nowicjatowi jezuickiemu w Wilnie.

Po dwóch latach nowicjatu 1 VI 1620 r. złożył swoje pierwsze śluby zakonne. Ponieważ wcześniej studiował filozofię, został wysłany na studia teologiczne do jezuickiej Akademii Wileńskiej, gdzie studiował razem ze swoimi współbraćmi zakonnymi: Andrzejem Bobolą, Marcinem Rydzewskim oraz Kazimierzem Sarbiewskim, z którym się zaprzyjaźnił.

W latach 1622-1624 studiował teologię w Rzymie. Już wtedy wyrażał pragnienie udania się na Daleki Wschód, prosząc o możliwość wyjazdu do Indii. Biografowie podają, że jego zamiar nie był całkiem bezinteresowny, gdyż w zamian oczekiwał od Boga obiecanej korony męczeńskiej (D.H. Nguyen, Polscy misjonarze na Dalekim Wschodzie w XVII i XVIII wieku).

 

Misjonarz

Otrzymawszy pozwolenie, Rudomina wyruszył w podróż misyjną. Dnia 22 VIII 1625 r. dotarł do Goa. Rozpoczął tam pracę misyjną, traktując ją jako etap przejściowy. W Indiach spędził tylko dwa lata. Z Makao wyjechał do Hangzhou w prowincji Zhejiang 31 VII 1627 r., w dzień św. Ignacego z Loyoli.

Rudomina zwykle pracował przy jezuickiej rezydencji, przyjmując gości, wyjaśniając doktrynę i tajemnice wiary katolickiej, odwiedzał chorych, głosił kazania i słuchał spowiedzi: tego sakramentu udzielał ze szczególną radością. Jego hojność i ofiarność była znana wszędzie tam, gdzie się udawał. Nic dziwnego, że był kochany przez Chińczyków, którzy przekonani byli o jego świętości.

Jego pastoralna praca poprzez Ćwiczenia duchowne św. Ignacego z Loyoli zawierała się w pewien sposób w jednej linii filozoficznych, konfucjańskich założeń refleksji nad sobą. Rachunek sumienia, naprawa błędów, były ważnym elementem klasycznego konfucjanizmu. W Confucian Analects uczeń Konfucjusza Tsengshen (505-437 p.n.e.) mówi: Codziennie egzaminuję siebie, opierając się na trzech punktach: moje sprawy z innymi, czy byłem wierny; moje relacje z przyjaciółmi, czy byłem uczciwy, i po trzecie, czy wykonywałem w praktyce nauczanie mojego nauczyciela ( Wu H.C., Li C.K., Teh M.Y., Chinese Moral Tales).

Katechetyczne metody pomocnicze za pomocą obrazów, stosowane przez misjonarza, uwzględniały ważne narzędzia ewangelizacyjne wypróbowane w Europie, a które dosyć dobrze wpisywały się w kulturę Chińczyków.

Pod koniec 1628 r. przełożeni, widząc pogarszające się zdrowie Andrzeja, wysłali go do pomocy Julio Aleni, który znany był jako „Konfucjusz Zachodu” (od czasów Matteo Ricciego misjonarze jezuiccy nazywani byli uczonymi z Zachodu), do prowincji Fujian, gdzie znajdowało się około stu katolików. Pracując razem, Aleni i Rudomina opublikowali po chińsku ważną książkę Diariusz ustnych napomnień. Był to jezuicki, naukowy dialog pomiędzy misjonarzami i nowo nawróconymi na chrześcijaństwo konfucjanistami w prowincji Fujian.

W roku 1631 schorowany Andrzej Rudomina zmarł. Całe jego jezuickie życie było pełne pokory i świętości. Przed II wojną światową jezuici litewscy rozpoczęli jego proces beatyfikacyjny, który został przerwany wojenną zawieruchą.

 

Przeczytaj także

Warto odwiedzić