Aby adorować Jezusa

10 lut 2012
Dorota Mazur
 

Z s. Faustyną, Klaryską od Wieczystej Adoracji z Bydgoszczy, rozmawia Dorota Mazur.

Rok 2012 rozpoczyna 801. rok istnienia Zakonu św. Klary. Jak doszło do jego powstania?

W nocy z 18 na 19 III 1212 r. Klara opuściła swój rodzinny dom, aby poświęcić się Chrystusowi według wzoru, który widziała w osobie Franciszka. Ani Klara, ani Franciszek nie zamierzali wówczas zakładać zakonu, ale znalazły się osoby, które zafascynowały się ich sposobem życia według Ewangelii i zechciały kroczyć tą samą drogą. Tak powstał Zakon. Na przestrzeni lat przy klasztorach braci powstawały klasztory sióstr i były pisane nowe Reguły. Nie wszystkie klasztory Klarysek zachowywały pierwotną Regułę św. Klary, zatwierdzoną przez papieża Innocentego IV – i podobnie jest dzisiaj. W tym czasie doszło też do odnowy Zakonu przez św. Koletę, wskutek czego powstały Siostry Koletanki.

Obecnie w Polsce istnieją cztery gałęzie Klarysek: Ubogie Siostry św. Klary; Zakon św. Klary (sprowadzony do Polski przez bł. Salomeę), Mniszki Klaryski Kapucynki i my, czyli Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji. Wszystkie są wspólnotami klauzurowymi, kontemplacyjnymi, poświęcającymi swe życie modlitwie, która jest ofiarowywana za innych. Głównym zaś celem mojego Zakonu – Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji – jest wieczysta adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Adorację przeżywamy w duchu dziękczynienia – dziękujemy Jezusowi za łaski, których udziela nam i całemu światu. Wiele osób prosi Boga w trudnych sytuacjach o pomoc, ale zapomina podziękować, więc my czynimy to za nie. Oprócz tego modlimy się w codziennych intencjach Kościoła, szczególnie powierzając Bożej opiece kapłanów i prosząc dla nich o świętość. A nasze klasztory powstają w miastach, aby również ludzie z zewnątrz mogli przyjść na adorację, bo kaplice zakonne są zawsze otwarte.

Siostry adorują całą dobę Najświętszy Sakrament...

Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie jest wystawiony w naszej zakonnej kaplicy w monstrancji przez całą dobę. W ciągu dnia każda z sióstr na adorację ma przeznaczoną godzinę, a w nocy 2 godziny – ale wówczas dana siostra adoruje przez te 2 godziny co trzecią noc. Można niekiedy poprosić o codzienną nocną adorację. Oprócz adoracji spotykamy się w kaplicy zakonnej (chórze) na medytacji, Liturgii godzin, Mszy św. i różańcu. Zatem czas modlitwy to około 6 godzin, a jeśli ma się nocną adorację to około 8.

Z racji klauzury żyją wśród Was siostry zwane „wychodzącymi”. Pełnią one funkcje zakrystianek mających kontakt z wiernymi i przyjmujących gości. A Siostra jest za klauzurą? Czy to odcięcie się od świata zewnętrznego nie było trudne?

Siostry wychodzące, zwane w naszych przepisach siostrami zewnętrznymi, wychodzą poza mury klasztorne, aby załatwić różne sprawy życia codziennego, takie jak np. zakupy. Siostry klauzurowe nie mają codziennego kontaktu z tym, co się dzieje na zewnątrz, jednak Matka Przełożona przekazuje najważniejsze informacje, abyśmy w trudnych sytuacjach, które ludzie przeżywają, wspierały ich swoją modlitwą. Co jakiś czas odwiedzają nas nasi bliscy i wtedy też trochę informacji ze świata wchodzi do naszej klauzury.

Dla mnie osobiście na początku nie było trudne odcięcie się od świata – to tak jak człowiek zakochany: niczego nie widzi poza tą jedyną osobą. Mówiono o klauzurze, że to ofiara, a ja tego nie doświadczałam. Dopiero w momencie ważnej uroczystości bliskiej mi osoby, na której nie mogłam być, uświadomiłam sobie, co to znaczy, że klauzura jest ofiarą i niekiedy może boleć. Ale wtedy trzeba być konsekwentnym i przyjąć to ograniczenie w intencji tych osób, aby im wyprosić łaski na czas, który przeżywają, i łączyć się z nimi duchowo. Wówczas namacalna się staje, w pewien sposób, więź duchowa z tymi, których nie ma obok.

Czy za zakonną klauzurą nie panuje smutek?

W każdym domu, także i naszym zakonnym, chwile radości przeplatają się z chwilami smutku. Największą radością jest to, że możemy być z Panem i On dodaje sił, aby wszystko, cokolwiek nas spotyka, przeżywać w duchu dziękczynienia. Pełnienie Jego woli daje wewnętrzną radość, która ukazuje się na zewnątrz.

A czy siostry mają urlop?

Tak, trwa on tydzień. W tym czasie dana siostra jest zwolniona ze wspólnych modlitw, spotkań, posiłków. Idzie na wyznaczoną godzinę adoracji i na Mszę św., a potem może dysponować czasem jak pragnie, odmawiając modlitwy w dogodnym dla niej czasie. Może np. więcej poczytać, pobyć w ogrodzie, odwiedzić chore siostry i ubogacić się ich doświadczeniem cierpienia, być więcej przed Panem. Wszystko zależy od pomysłowości danej siostry. Siostra klauzurowa pozostaje na czas urlopu w domu, a tzw. zewnętrzna ma możliwość wyjazdu do domu rodzinnego.

Czy jest u sióstr dużo powołań?

W tym roku dwie siostry złożyły śluby wieczyste, a jedna jest w junioracie – czyli po złożeniu ślubów czasowych. W nowicjacie na razie nikogo nie mamy, choć korespondują z nami dziewczęta, które myślą o życiu zakonnym.

Co jest największą przeszkodą dla kandydatek, które nie zdecydowały się po czasie rozeznania pozostać?

Przeszkody w pozostaniu kandydatek we wspólnocie to problem złożony. Wszystko zależy od sytuacji konkretnej osoby – tego, w jakim środowisku była wychowana, jaki kontakt miała z rodzicami czy rówieśnikami itp. Dla niektórych najtrudniejsze jest to, że będą mogły widywać rodziców raz w miesiącu, dla innych brak kontaktu z przyjaciółmi, brak dostępu do Internetu czy komórki, aby choć w taki sposób się z nimi kontaktować. Wszystko zależy od tego, czym ktoś żył i z kim ktoś przebywał na co dzień przed pójściem do klasztoru.

Siostrze szczególnie bliska jest Edyta Stein. Pisała o niej Siostra swoją pracę magisterską. Czy coś z jej duchowości znalazła Siostra dla siebie, dla własnego rozwoju duchowości jako klaryski?

Owszem, Edyta Stein mnie fascynuje. Przede wszystkim jej wielka szczerość wobec samej siebie i szukanie prawdy, a także niestosowanie żadnych półśrodków w relacjach z ludźmi, kimkolwiek by oni byli. Gdy wewnętrznie rozpoznała, że dana droga jest słuszna, szła po niej konsekwentnie. Uważam, że szukanie Prawdy – tej najgłębszej, którą jest Chrystus i do której ona doszła – jest wezwaniem dla każdego, kto chce w uczciwości wobec samego siebie przeżyć własne życie. Dla mnie Edyta jest takim wezwaniem, aby wciąż szukać Prawdy – Chrystusa; nie wystarczy raz Go odnaleźć, ale w każdym dniu na nowo trzeba wszystko konfrontować z tą Prawdą. To jest to, co w moim odczuciu ona chce przekazać mnie, a także każdemu, kto zechce z jej doświadczenia poszukiwania skorzystać.

Jest Siostra mistrzynią nowicjatu. W jaki sposób pomaga Siostra w rozwijaniu wśród nowicjuszek powołania i prawdziwego jego odkrycia?

Przede wszystkim uczę siostry stawania w prawdzie przed sobą i Jezusem. To On powołuje. Staram się ukazać Jego wielką miłość, dar, jakim jest powołanie, ale jednocześnie wskazuję, że Jezus, zapraszając na tę drogę, nie przymusza. Jeśli w sercu dana osoba odkrywa, że On ją woła, i nie podejmuje tego świadomie – nie będzie tak naprawdę szczęśliwą w życiu. Powołanie to jednocześnie dar i zadanie. Nie jesteśmy tu dla siebie, żeby realizować swoje cele, ale jesteśmy dla Chrystusa, aby pełnić Jego wolę w takim sposobie życia, do którego On nas wybrał. To, czy ktoś ma powołanie, rozgrywa się w sercu człowieka – to on rozpoznaje głos Chrystusa lub też nie. Nikt nie może za niego zdecydować i wziąć potem odpowiedzialność za tę decyzję. To musi być wybór wolny i świadomy.

Czym dla Siostry jest kontemplacja i adoracja?

Jest to czas z Jezusem, podczas którego mogę być z Nim i uczyć się, jak być dla Niego i bliźnich w każdym dniu. Bywają to chwile, w których pojawia się wiele wzniosłych uczuć i czas szybko biegnie; ale są również dni, gdy potrzeba wiele wiary, żeby wytrwać. Wtedy czas wydaje się bardzo długi, ale właśnie tu okazuje się, jaka jest moja miłość – czy bezinteresowna, czy też oczekująca tylko na miłe przeżycia. Jestem przekonana, że ten trudny okres, gdy się nie poddam i wytrwam, owocuje prawdziwą miłością, która nie jest tylko przyjemnością, ale jest oddawaniem życia dla drugich – jak uczy Jezus ukryty w małej Hostii.

Na co dzień siostry zajmują się też haftowaniem szat liturgicznych w swojej pracowni. To też pewien rodzaj charyzmatu?

Trudno tu mówić o charyzmacie, bo jest to rodzaj pracy, dzięki której się utrzymujemy – nie wychodząc na zewnątrz i zachowując klauzurę. W tym sensie można powiedzieć, że takie prace są niejako przypisane do tego rodzaju zakonów.

Dziękuję za rozmowę.

 

Przeczytaj także

ks. Aloysius Pieris SJ
ks. Norbert Baumert SJ
ks. Stanisław Ziemiański SJ
Ojciec Jerzy
ks. Tadeusz Chromik SJ
ks. Marek Wójtowicz SJ
ks. Stanisław Biel SJ
ks. Bogdan Długosz SJ
ks. Stanisław Groń SJ

Warto odwiedzić